Ludzie, Rzemiosło, Województwo podkarpackie

Jadwiga Denisiuk – Pracownia ikon Veraikon

Cisna jest jedną z najbardziej popularnych bieszczadzkich miejscowości zachwycającą turystów pięknym położeniem. Miejscem kultowym dla wielu jest „Kapliczka Pamięci” upamiętniająca „Zakapiorów”, którzy przenieśli się już na „niebiańskie połoniny”. Mieści się tu także unikalna pracownia ikon.

Jadwiga Denisiuk i przez nią napisane ikony.

Galeria z pracownią Jadwigi Denisiuk to jedyne takie miejsce w okolicy. Od 30 lat mieszka i pracuje w przerobionej starej łemkowskiej chałupie. Ukończyła Akademię Rolniczą w Krakowie. Zakochana w Bieszczadach kupiła tu starą chyżę i osiadła do dziś. Ikonami zachwyciła się dzięki malarce Agnieszce Kwiatkowskiej-Słowik, która jak ona gospodarzyła w Bieszczadach. Przez rok terminowała u niej, potem rozpoczęły współpracę, aż wreszcie zaczęła prowadzić samodzielną pracownię. Przez wiele lat pisała ikony sama, później pojawili się uczniowie.

Pracownię i Galerię można odwiedzić z drogi, porozmawiać, pooglądać. Pani Jadwiga twierdzi, że coś tu ludzi przyciąga – najpierw zaglądają jak do galerii, potem kupują, potem zamawiają wybraną, ulubioną, tę która zachwyciła najbardziej, a wreszcie wracają na warsztaty.

W Galerii jest sala ze stałą ekspozycją. Są tu przede wszystkim ikony tworzone na miejscu, w pracowni, jak w dawnym warsztacie: kilka osób, każdy rzemieślniczo wykonuje swój etap. To praca zbiorowa, gotowe ikony nie są podpisane nazwiskiem Jadwigi Denisiuk czy innej osoby, która kończy malowanie, podpis głosi: pracownia Veraikon. Największa ikona jaką zrobili miała 2,5 metra wysokości. Na ścianach galerii repliki ikon: z cerkwi, z muzeum, motywy karpackie, aby je szczególnie pokazać turystom. Często nieznanego pochodzenia, na przykład ikona spod Krynicy (oryginał w muzeum w Kijowie), Chrystus z Beskidu Niskiego (oryginał w muzeum w Sanoku). Jest tu Królowa Bieszczadzka – tak nazywają ikonę w Jasieniu – przywieziona z Sanktuarium w Rudence pod Lwowem. „Nielegalnie” dotarła w Bieszczady. Nie zabrakło ikony ikon – Mandylionu, uważanego za pierwsze przedstawienie Chrystusa jeszcze za jego życia.

W Galerii można spotkać różne ikony: ruskie – ascetyczne, bałkańskie – radosne, są i greckie, i współczesne. Ulubioną Pani Jadwigi jest cudowna XVII-wieczna ikona Matki Boskiej z Łopienki, o szlachetnej twarzy jakie malowano w rzymskich kościołach.

Od półtora tysiąca lat obowiązuje kanon pisania ikon – opracowany ścisły przepis zawierający wszystkie instrukcje dla malarza, od kompozycji, ustawienia postaci, po kolor szat. Istnieją wzorniki powielane, cenne rękopisy. Niektóre spisane ze słyszenia. Malowanie ikon to powtarzanie tematu. Ta powtarzalność jest ważna. Ekskomunika groziła za odstępstwa. Malarz ma tu niewielkie pole na inwencję. Jednak wciąż powstają nowe, współczesne ikony. Czy to pod wpływem natchnienia czy rzemieślniczego trudu…

Ekspozycja ikon w pracowni Veraikon

Pani Jadwiga opisuje program warsztatów.

Ikony obrastają historiami. Każda ma własną. Jak się objawiła, typ ikonowy, pierwowzór, skąd się wzięła. Ale jest też historia jej wędrówki, czasów przez jakie przeszła, znaczenia jakie ma dla ludzi. Pani Jadwiga z uśmiechem opowiada o swojej bogatej ekspozycji i zachęca do samodzielnych prób. Mówi, że ikony pisać może każdy: jednych wciąga temat, innych rzemiosło. Wymaga skupienia, dyscypliny. Początkujący, zaawansowani, pracują każdy nad swoim tematem lub cała grupa nad jednym. Pani Jadwiga prowadzi warsztaty dla każdego i jak mówi to warsztat twórczości-odtwórczości. Deska, pozłotnictwo, tempera żółtkowa. 30 godzin, 5 dni, 4-osobowa grupa. Na początku oglądają albumy i każdy wybiera swoją ikonę. Dostają już zagruntowaną deskę – to skraca pracę o dwa dni – bukowe bieszczadzkie drewno, 35×25 cm. Nie powinno się malować na drewnie iglastym bo jest zbyt żywiczne. Cały dzień pracują z pozłotnikiem, próbując złota prawdziwego i szlagmetalu. Gdy deska jest już przygotowana następuje dzień nauki posługiwania się farbą, robienia jej średniowieczną, starą techniką tempery żółtkowej (spoiwem jest żółtko z wodą), do tego gotowy pigment ze sklepu. Następnie odbijanie wzoru z wzornika. Dawniej na pergaminie, obecnie sprawdza się ksero. Podmalówka, potem szata, nawet po pięć warstw – do momentu uzyskania jednolitego koloru. Miękkie pędzle z naturalnego włosia – farba łatwo spływa. Długo się maluje twarz, nawet dwa dni. To malowanie rzemieślnicze, musi wyschnąć, natchnienie może jest przy pierwowzorze. Tu obowiązuje kanon i rzemiosło. W tydzień udźwignie się tą wielką robotę – mówi pani Jadwiga. Po kilku dniach wspólnej pracy przyjemne jest zwiedzanie cerkiewek i oglądanie ikonostasów.

W pracowni Pani Jadwigi czasem odtwarza się to co zaginęło, uległo zniszczeniu. Takich zamówień nie ma dużo. Cerkwi jest niewiele. Mają już swoje ikonostasy. Jedna z ikon Pani Jadwigi zagrała w filmie Jana Jakuba Kolskiego (pt. Serce, serduszko). Zaszczytem było zamówienie wprost z Kancelarii Premiera – ikona na prezent dla Papieża Franciszka.

Autor tekstu: Justyna Warecka
Autor zdjęć: Maciej Basta

 

Comments are closed.

Partnerzy