Architektura, Historia, Obwód lwowski

Zabytki na Wschodzie

Przez wieki rozsławione czynami polskiego oręża i historią, która działa się w ich murach, a której mimowolnie stawały się bohaterami. Twierdze na Kresach, kiedyś strzegące Rzeczpospolitej przed tatarskimi i tureckimi najazdami, nadal budzą emocje wśród odwiedzających je coraz liczniej turystów. Są materialnym świadectwem łączącym te tereny z Rzeczpospolitą, to one w największym stopniu tworzyły jej historyczny krajobraz. Były pomostem między tradycją konkretnych rodzin, ziem i regionów, a literaturą i sztuką.

Część z nich jest pieczołowicie restaurowana, ale również są i takie, których los wydaje się być przypieczętowany, a zły stan zachowania spowodowany dziesięcioleciami zaniedbań nie pozwoli na ich odbudowę. Oto prezentacja kolejnych zabytków tak mocno związanych z pograniczem ukraińsko-polskim.

Ulubieniec Marii i Jana

Obecny neobarokowy ratusz w Żółkwi.

Do Żółkwi od przejścia granicznego Medyka dzieli nas odległość 107 km, z Krakowca zdecydowanie bliżej, bo 78 km. Swoje istnienie i legendę zawdzięcza dwóm rodom. Przede wszystkim Żółkiewskim, konkretnie zaś hetmanowi polnemu koronnemu Stanisławowi herbu Lubicz, który założył je w roku 1597. Decyzję jak ma wyglądać cały zespół zabudowy, czyli miasto wraz z zamkiem, pozostawił w rękach wyznawcy włoskiego renesansu w polskiej architekturze Pawła Szczęśliwego. Ale z przykazaniem, by nie odbiegało zbytnio od Zamościa. Żółkiewski doglądał budowy miasta i zamku na co dzień, a gdy odrywały go od Żółkwi sprawy Rzeczypospolitej, pieczę nad pomysłami architekta i ich realizacją sprawowała jego żona Regina z Herbutów Żółkiewska. Zamek w stylu palazzo in forteca wybudowano na planie kwadratu o boku 100 metrów, z czterema czworobocznymi wieżami na narożach (zachowały się trzy). Od strony miasta do zamku prowadziła czteropiętrowa wieża z bramą zdobioną herbem Lubicz od zewnątrz i tablicą fundacyjną od strony dziedzińca. Wewnątrz murów znajdowały się cztery dwutraktowe budynki połączone gankami bojowymi z wieżami. Głównym pałacem był budynek znajdujący się na wprost bramy. Drzwi i okna miały profilowane obramienia kamienne, a nad nimi widniały łacińskie sentencje. Pod skrzydłami zamku mieściły się dwukondygnacyjne sklepione piwnice. Siedem lat po rozpoczęciu budowy miasta i zamku Zygmunt III Waza nadał mu prawa miejskie, ale 17 lat później hetman poniósł tragiczną śmierć w bitwie pod Cecorą. W posiadanie założenia weszła jego żona Regina oraz syn Jan. Po nich miasto przejęła Zofia Daniłowiczowa, a następnie jej córka Zofia Teofila, która oddała swą rękę Jakubowi Sobieskiemu, czego efektem było przyjście na świat przyszłego króla Jana.

Żółkiew od zawsze była ulubioną siedzibą Jana Sobieskiego. Gdy został jej właścicielem rozbudował mury obronne, miasto dekorował w stylu barokowym. Wnętrze zamku, pospołu z żoną Marysieńką, przebudował nadając mu sznyt iście królewskiej rezydencji, eleganckiej i wykwintnej zarazem, w której poczesne miejsca zajmowały liczne trofea wojenne hetmana, a później króla Jana. To za jego czasów powstała w Żółkwi szkoła pisania ikon, ale też drukarnia hebrajska oraz manufaktura fajansu.

Po wygaśnięciu rodu Sobieskich właścicielem Żółkwi został Michał Kazimierz Radziwiłł „Rybeńka” i był ostatnim, który dbał i o miasto, i o zamek. Następni właściciele nie czuli się w obowiązku kultywowania polskiej tradycji historycznej związanej z tym miejscem, mieli inne zainteresowania, toteż miasto podupadło, a zamkowy majątek zlicytowano i rozprzedano.

Po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej zamek przejęli Austriacy, podczas I wojny światowej zamek spalili Rosjanie, w okresie II Rzeczypospolitej po częściowej odbudowie były tu koszary wojskowe, a potem szkoła. Z dnia na dzień miasto i zamek traciły na znaczeniu, a już całkowity brak zainteresowania dla jego przeszłości nastąpił gdy Żółkiew znalazła się w granicach Związku Radzieckiego. W 1939 r. zniszczono stojący przed ratuszem pomnik króla Jana Sobieskiego, taki sam los spotkał stojący w parku pomnik założyciela miasta, hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Współcześnie w części zamkowych pomieszczeń znajduje się muzeum.

Ponieważ znaczna część założenia zamkowego zachowała się do dziś, warto zajrzeć do Żółkwi, szczególnie, że to na samochodowej trasie od Lublina przez Hrebenne do Lwowa.

 

Od królewskiej rezydencji po ponure więzienie

Miasteczko Złoczów, położone nad rzeką Złoczówką, która jest dopływem Bugu, ma w swoich granicach zamek. Jego najwspanialsze czasy związane są nierozerwalnie z historią Rzeczypospolitej, która przez wieki panowała na tych terenach. No i oczywiście z postacią króla Jana III Sobieskiego, dla którego (i jego Marysieńki) złoczowski zamek był jednym z miejsc ulubionych.

Widok ogólny na zamek w Złoczowie. Zdjęcie zrobione z jednego z zachowanych bastionów – rewelinu.

W 1552 r. miasto znalazło się we władaniu Marka Sobieskiego, dziadka późniejszego króla Jana. Marek nadal jednak mieszkał w drewniej fortalicji. Dopiero jego syn Jakub zbudował w latach 1634-1636 zamek murowany, otoczony fortyfikacjami w systemie bastionowym podług maniery nowoholenderskiej. Nie nacieszył się nim zbyt długo, bo śmierć dopadła go 10 lat później, w wieku zaledwie 55 lat. O rok krócej żyła jego żona, Zofia Teofila Daniłowiczówna, matka Jana. Ponieważ była od męża młodsza o 16 lat, dożyła roku 1661, ale ona także nie doczekała koronacji syna, któremu pozostawiła w spadku złoczowski zamek.

Nim Jan Sobieski został z bożej łaski królem Polski, wielkim księciem litewskim, ruskim, pruskim, mazowieckim, żmudzkim, inflanckim, smoleńskim, siewierskim i czernihowskim, zajął się energicznie złoczowski zamkiem, który był wielokrotnie niszczony podczas wojen kozackich. W źródłach zachowały się przekazy, że z tego właśnie zamku wyruszał na wojenne wyprawy, śledził ruchy nieprzyjaciela, zakładał u jego stóp wojskowe obozy. Zamek kilkakrotnie oblegali zarówno Turcy, jak i Tatarzy.

Mimo iż zamek w Złoczowie nie był główną rezydencja króla Jana, to władca otaczał go troskliwą opieką. Był zadbany, posiadał kosztowne wyposażenie, jak przystało na jedną z królewskich rezydencji. Ze względu zaś na swoje położenie odgrywał niebagatelną rolę podczas działań militarnych króla. W związku z tym posiadał silną, doświadczoną załogę i dobrze zaopatrzony arsenał.

Po śmierci króla Jana zamek w Złoczowie odziedziczyli jego synowie, najpierw Konstanty, później Jakub. W 1740 r. przeszedł na własność Radziwiłłów, którzy nie wykazywali zbytniej troski o jego stan. Inwentarz zamku sporządzony w 1768 r. stwierdzał wprawdzie, że zachował się jeszcze w całości, ale wymagał „znacznej reparacji”. Według wspomnianego inwentarza, dół pałacu zawierał: dwie sienie, sześć pokoi, dwie komórki, dwie spiżarnie, kaplicę, zakrystię i skarbiec. Na piętrze była duża sień, dziesięć pokoi, sala i mała sień. Okna były bądź taflowe, bądź oprawione w ołów. Wszystkie piece były kaflowe, na dole zielone, na górze białe. Inwentarz wyjaśnił pierwotne przeznaczenie pawilonu rotundowego, który nazwał „pałacem chińskim”. Stan jednak tego pawilonu, którego okrągłą salę nakrywała kopuła z galerią, był opłakany. Naprzeciw głównego pałacu stała oficyna z kuchnią i piekarnią dla załogi. W rogu stajnia drewniana, a w pobliżu studnia cembrowana. Przy bramie mieściła się prochownia. W bramie i na wałach leżało 21 sztuk armat i 2 moździerze. W cekhauzie znajdowało się m.in. 82 hakownic i 85 strzelb.

W 1801 r. zamek nabył na licytacji hrabia Łukasz Komarnicki, odrestaurował budynek, ale 33 lata później jego syn wydzierżawił go austriackiemu wojsku dla trzech kompanii 15 p. W 1872 r. obiekt kupił rząd austriacki i, podobnie jak stało się to z wieloma innymi obiektami zamkowo-pałacowymi na kresach wschodnich, przeznaczył go na sąd i więzienie. W latach 1939-1944 był katownią NKWD, a następnie gestapo.

Pałac chiński w Złoczowie.

Obecnie gruntownie odrestaurowany zamek pełni funkcje muzealne będąc filią Lwowskiej Galerii Sztuki. Oprócz ekspozycji historycznej kilka sal na parterze poświęcono dziejom zamku jako więzienia oraz miejsca kaźni stalinowskich i hitlerowskich. Latem muzeum czynne jest od środy do niedzieli w godz. 10.00-18.00. W Pawilonie Chińskim w 2004 r. otwarto niewielkie Muzeum Kultur Wschodu.

Autor tekstu: Jacek Stachiewicz
Autor zdjęć : Krzysztof Staszewski

 

Comments are closed.

Partnerzy